Asysta i gol w wygranym meczu z Miedzią Legnica (3:1) – lepiej 23-letni Patryk Szwedzik nie mógł się przypomnieć kibicom z rodzinnego miasta. I jednocześnie wyraźnie zaakcentował, że w tym sezonie może być jednym z kluczowych graczy Ruchu Chorzów.
Jeżeli popatrzymy wyłącznie na graczy pierwszej linii, to na zapleczu ekstraklasy jedynie trzy drużyny mogą się pochwalić skuteczniejszym graczem ofensywnym – bo trudno Szwedzika liczyć jako typową „9” w obecnym ustawieniu chorzowian – aniżeli Ruch. To Wisła Kraków (Angel Rodado), Pogoń Grodzisk Mazowiecki (Rafał Adamski) oraz Polonia Warszawa (Łukasz Zjawiński), bo z kolei już Marcin Flis z Pogoni Siedlce jest środkowym obrońcą i trafia głównie z jedenastu metrów. Tyle samo bramek, co Szwedzik mają jeszcze w lidze Przemysław Banaszak (Śląsk Wrocław), Jonathan Júnior (Stal Rzeszów), Radosław Majewski (Znicz Pruszków) oraz Daniel Stanclik (Miedź Legnica), ale jeżeli weźmiemy pod uwagę również rozgrywki Pucharu Polski, to właśnie Szwedzik jest z tego grona najlepszy i wyrasta na jeden z największych atutów Niebieskich, również w skali całej ligi.
Jeszcze zostając przy liczbach… Lepszą skuteczność Szwedzik wcześniej miał jedynie w rezerwach Śląska Wrocław. Trzeba jednak pamiętać, że wówczas rywalizował na niższym poziomie, głównie w trzeciej lidze. Siedem bramek w lidze plus jedna w Pucharze Polski w siedemnastu meczach Ruchu to najlepszy wynik Szwedzika na seniorskim poziomie. – Na pewno ze startu mogę być zadowolony. Stać mnie jednak na więcej, wiem o tym. Patrzę jednak przede wszystkim drużynowo na nasze dokonania, chciałbym by te wyniki były jeszcze lepsze – mówił w jednym z wywiadów ofensywny gracz Niebieskich.
Z pewnością z wszystkich trafień w tym sezonie to ostatnie, z meczu przeciwko Miedzi, smakowało Szwedzikowi chyba najlepiej. Nie dość, że gol do szatni, który dawał chorzowianom prowadzenie, to jeszcze z dodatkowym smaczkiem. Patryk pierwsze piłkarskie kroki stawiał bowiem właśnie w Miedzi. W klubie tym przechodził kolejne etapy, aż do rocznika juniora młodszego, wówczas trafił na wypożyczenie do innego legnickiego klubu, Konfeksu. – Trafił do nas na rok czasu – mówi trener, który wówczas go prowadził, Michał Grządkowski. – W Miedzi nie łapał się do osiemnastki meczowej, my natomiast graliśmy w lidze wojewódzkiej, więc była to dobra opcja. Mocno u nas pracował. W Miedzi był wówczas jednym z wielu, u nas jednym z lepszych. Tu dobrze zafunkcjonował, zyskał pewność siebie – wspomina jego były trener. Do Miedzi Patryk już nie wrócił, mimo, że początkowo były takie założenia. – Chyba się wówczas zraził do klubu – mówi szkoleniowiec, który chwali swojego byłego podopiecznego za pracowitość, jak również za cechy motoryczne.

Latem jego transfer do Chorzowa budził małe wątpliwości. W poprzednim sezonie w barwach Chrobrego Głogów zdobył zaledwie pięć bramek. W samym klubie z Cichej nie było jednak większych wątpliwości co do tego transferu. – Wzmacniamy rywalizację na skrzydłach oraz w ataku. Patryk spełnia wymagania, jakich oczekujemy – cechuje go szybkość, intensywność i konkrety w polu karnym przekładające się na liczby. Wiążemy z Patrykiem duże nadzieje. Już ma doświadczenie, a wciąż jest w wieku dającym perspektywę rozwoju. Liczymy, że zaliczy u nas progres – mówił po podpisaniu kontraktu Tomasz Foszmańczyk, dyrektor sportowy Ruchu Chorzów.
Szwedzik latem miał kilka ofert, ale ostatecznie zdecydował się na Ruch. – Dla mnie to była łatwa decyzja – przyznawał zawodnik, dla którego był to powrót na Górny Śląsk. Wcześniej reprezentował bowiem już barwy… GKS-u Katowice. Na Bukową przeniósł się w 2017 roku, jeszcze jako 16-letni junior, właśnie po legnickich niepowodzeniach. – Pokazał wówczas, że nie boi się odważnych decyzji – powiedział swego czasu o nim trener Rafał Górak, który szansę debiutu w seniorskiej drużynie Szwedzikowi dał w 2019 roku, jeszcze na trzecim poziomie rozgrywkowym.
Młody napastnik był chwalony za pracowitość, ale początkowo nie przekładało się to na liczby. – Patryk chłonie każdą pojedynczą uwagę i cały ogólny kierunek, który obieramy. Nie chodzi tylko o finalizację akcji, bo elementów do poprawy w zakresie rozumienia gry jest więcej. Ale bardzo dobrze się z nim pracuje. Patryk mocno się zmienił przez ten czas jak z nami jest. Bardzo dobrze potrafi znaleźć się na pozycji – mówił wówczas opiekun katowiczan, który przyznawał, że jednym z mankamentów Szwedzika jest skuteczność. Przełom nastąpił, gdy wraz z GKS-em Katowice „zameldował” się na zapleczu ekstraklasy. Po dobrym pierwszym sezonie o młodym zawodniku przypomniał sobie Śląsk Wrocław.
W grającym w elicie Śląsku nie nagrał się jednak zbyt wiele. Zaliczył 21. meczów w ekstraklasie i okrasił to jednym trafieniem, w meczu z Lechem Poznań. Gdy we Wrocławiu ponad rok temu świętowano wicemistrzostwo Polski, w klubie jednocześnie zapadała decyzja, że młody zawodnik trafi na wypożyczenie do pierwszoligowego Chrobrego Głogów. Dzisiaj, wraz z Niebieskimi, chce powrócić do ekstraklasy.
