W drugiej części rozmowy z Ewą Weber, pełniąca obowiązki Prezydenta Zabrza, rozmawiamy o czwartej trybunie, klubie piłki ręcznej oraz… Piaście Gliwice.
Marcin Ziach: Górnik Zabrze to niewątpliwie jedna z najlepszych wizytówek miasta w Polsce, Europie i na świecie. Klub jednak oberwał rykoszetem wskutek problemów, jakie ma obecnie drużyna piłki ręcznej. Ma Pani pomysł, jak rozwiązać ten problem? Nagłówki ”Górnik Zabrze na skraju bankructwa” nikomu nie służą.
– Ja przyszłam do Zabrza, by pełnić funkcję prezydenta miasta do 10 sierpnia. To nie jest czas, w jakim podejmuje się takie decyzje, bo to decyzje długofalowe. Mam pomysł na rozwiązanie tego problemu i z mojego punktu widzenia będzie to kompleksowa strategia rozwoju sportu. W pierwszej kolejności musi nastąpić określenie priorytetów, wyznaczenie, które kluby są wiodące, grają lub mają szansę grać w najwyższych klasach rozgrywkowych. Pod ich cele indywidualne są ustalane wartości. Kluczowy będzie też cały proces tworzenia, prowadzenia i rozwoju akademii sportowych. To będzie wymagało całościowego podejścia do zarządzania sportem w mieście. Najpierw jednak muszę wygrać wybory.
Wiele osób było zaskoczonych, że mimo to, że na ten moment jest Pani tutaj na chwilę, zdecydowała się Pani podjąć temat prywatyzacji Górnika Zabrze i doprowadzić go do końca. Jakimi pobudkami się Pani kierowała?
– Kluczowe były przede wszystkim dwie rzeczy. Z jednej strony to bardzo ważny proces dla klubu i dla miasta. Miasto jest w programie ostrożnościowym i sprawna prywatyzacja Górnika jest ważna, bo odciąża w pewnym stopniu budżet samorządu. Z drugiej strony uważam, że nie można takich tematów przeciągać. Nie może być to przedsięwzięcie z kategorii tych, które się obiecuje i nie realizuje. Uważam, że trzeba do takich negocjacji podejść procesowo i zadaniowo. Biznes lubi konkrety, bo czas to pieniądz. Dlatego też z punktu widzenia menadżera ten proces uznałam za bardzo ważny z perspektywy marki klubu i finansów miasta.
Uważa Pani, że wcześniej temat prywatyzacji był rozgrywany politycznie?
– Zamiar sprzedaży pewnie był. Nie wiem, czy zabrakło wiedzy czy doświadczenia. Trudno mi oceniać, bo nie uczestniczyłam w tym procesie, nie znam faktów z tym związanych. Ja zawsze patrzę do przodu i dostając ster w ręce po prostu kieruję.
Krótko po Pani nominacji w sieci pojawiły się Pani zdjęcia w koszulce Piasta Gliwice. Wielu kibiców zastanawiało się jak ma się to do Pani zaangażowania w proces prywatyzacji Górnika Zabrze, którego sympatycy z kibicami rywala zza między nie żyją w zażyłych relacjach.
– (śmiech) Odpowiem w języku sportowym. Jeżeli do klubu przychodzi trener, który podejmuje się prowadzenia danej drużyny, zakłada jego barwy. Ja przez cztery lata w Gliwicach odpowiadałam za miejskie spółki, w tym Piasta. Trudno było odpowiadając za ten klub nie identyfikować się z tym. Walczyłam o środki dla klubu, dla rozwoju akademii. Podchodziłam do tematu jak zawodowy trener.
W 2. kolejce PKO BP Ekstraklasy czeka nas mecz Piasta z Górnikiem w Gliwicach. Po bramce której z drużyn będzie się Pani cieszyć?
– Zawsze, nawet pracując w Gliwicach, mówiłam, że jak dochodzi do derbów, to ja jestem za Górnikiem (śmiech).

Mocno miastu Zabrze ciąży też wciąż niedokończona inwestycja związana z budową Areny Zabrze. Ma Pani pomysł, jak ten trwający niemal czternaście lat proces doprowadzić do końca?
– Dziś nie wiem jeszcze, kiedy ten obiekt w pełni gotowy, zostanie oddany do użytku. Staramy się pozyskać środki zewnętrzne na dokończenie budowy czwartej trybuny. Na dziś do roku 2032 w Wieloletniej Prognozie Finansowej Miasta Zabrze zaplanowana jest kwota 167 milionów złotych, ale jest to kwota nie tyle przeznaczona na inwestycje co też na bieżącą działalność stadionu. Wydałam polecenie przygotowania bardzo szczegółowego harmonogramu dokończenia budowy obiektu, ale też budowy Muzeum Sportu. Te dwa tematy ze sobą korespondują i trzeba je zgrać, żebyśmy potem się nie wracali do punktu wyjścia. Taki harmonogram jest przygotowywany przez zespół kompetentnych osób, a gdy będzie on gotowy będziemy go realizować po części ze środków budżetu miasta, a częściowo ze środków zewnętrznych.
Zatem wykończenie lóż na obszarze dolnej części trybuny zachodniej to perspektywa kilku miesięcy czy kilku lat? Jak Pani to ocenia?
– Jestem finansistą. Ocenię to dopiero jak pozyskam środki.
Brana wcześniej pod uwagę opcja wykończenia lóż biznesowych przez podmioty zewnętrzne i późniejsza ich spłata przez miasto jest koncepcją Pani bliską czy niekoniecznie?
– Mnie jest bliskie każde rozwiązanie, które jest rozsądne finansowo. Taki proces jest brany pod uwagę. Zarząd Spółki Stadion bierze pod uwagę różne scenariusze, wiem, że pracuje też nad tym zarząd Górnika. My, jako miasto, prowadzimy rozmowy w ministerstwie sportu. Różne możliwości są brane pod uwagę.
Brakująca obecnie do dokończenia inwestycji kwota rzędu 40 milionów złotych, to kropla w skali budżetu miasta. Nie ma szans, by środki te znalazły się w miejskim ratuszu?
– Miasto na dzisiaj nie ma możliwości wyłożenia takich środków. Otwierają się one w jakiejś perspektywie czasu. Dlatego też szukamy możliwości zakończenia inwestycji ze środków zewnętrznych.
Arena Zabrze jest przepłacona? Pierwotnie zakładano, że kwota budowy całości obiektu zamknie się w okolicach 270 milionów, a dziś tę kwotę już wyraźnie przekroczono.
– 270 milionów, to środki które zostały już wydatkowane. Czy ta inwestycja jest przepłacona czy nie, należałoby wykonać szeroką analizę. Z drugiej strony są to obiekty o bardzo dużej kubaturze i im dłużej trwa ich przebudowa, tym bardziej te koszty rosną. Jeżeli w momencie decyzji budowy takiego obiektu byłyby zabezpieczone środki na całość inwestycji i mogłaby być ona zrealizowana kompleksowo, na pewno wartości o których dziś mówimy byłyby mniejsze. Czternaście lat temu mówiliśmy o zupełnie innej wartości złotego, który potem ulegał inflacji. To rzutowało na wartości spłaty kredytów, odsetek i kosztów. To z czasem zaczyna mieć kluczowy wpływ na końcową wartość tego typu inwestycji.
